sobota, 18 lutego 2012

Szczerość nocą.

Dzwonię do ciebie , odbierz chodź na moment , bylebym usłyszał twój głos.
Odkładasz słuchawkę , zostawiasz mnie samego nie widząc że ukrywa
łzy byś ty spała spokojnie. Zapalam papierosa , by poczuć dotyk na mych ustach.
Wstaje by pójść do ciebie ... mamo. Cmentarz jest taki spokojny nocą.
Czemu ja nie mogę spokojnie spać ? Przerasta mnie to wszystko.
Potrzebuję twych ciepłych słów na dobranoc. Potrzebuję byś mnie zabiła.
Uginam ręce na kolana , cisza. Serce mi krwawi , tylko ty możesz temu 
zapobiec , mamo. Przytul mnie. Pluję krwią , organizm nie wytrzymuje.
Przelewam resztki myśli na papier , czerwonym atramentem. Zasypiam
by się nie obudzić. Dążę do szczęścia ślepa uliczka widząc twój cień.
Uratuj mnie. Ukryte miedzy wierszami błaganie o pomoc.
Pozostawiona kartka na twym grobie zmieni się w rozsypane płatki róż.
One jak i moje serce wkrótce zgniją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz